Muzyka nie jest matematyką!

Całkiem niedawno natknęłam się na pewien artykuł z 31.08.2010 spod pióra wybitnego antropologa kulturalnego – Dariusza Czaji na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Tekst wzbudził moje zainteresowanie już od pierwszych słów w nagłówku – Muzyka sfer – od razu nasunęły się pewne skojarzenia.

Czymże jest muzyka sfer? W czasach Pitagorasa uważano, że była to harmonia pojmowana dosłownie jako zgodność lub konflikt pomiędzy własnościami geometrycznymi i arytmetycznymi, które muzykę bezpośrednio wywoływały. Kolejni myśliciele i naukowcy głosili również, że własności estetyczne w muzyce sfer zależą od własności matematycznych. Koncepcja ta przetrwała do XVII wieku.Począwszy od starożytności wiele poglądów wskazywało na wzajemny związek muzyki z kosmosem, o czym pisał m.in. w swej książce Jamie James. Autor artykułu również rozumie owo pojęcie w ten sposób, pisząc, że nuty w Kunst der Fuge „tworzą zwarty kosmos rządzący się własnymi prawami” – czy tak rzeczywiście jest? O ile mi wiadomo ze studiów z kontrapunktu, operowanie poszczególnymi gatunkami kontrapunktycznymi powinno przebiegać zgodnie według ściśle określonych zasad. Napisane nuty nie rządzą się więc swoimi prawami!
Wgłębiając się w artykuł z coraz większym zainteresowaniem, nasunęło mi się kolejne pytanie. Dlaczego Pan powtarza zgodnie za Gombrowiczem, że „Bach jest nudny! Obiektywny. Monotonny. Matematyczny. Wysublimowany. Kosmiczny. Kubiczny”, a następnie podsumowuje to stwierdzeniem: „To (Kunst der Fuge) zaledwie wyrafinowane ćwiczenie kompozytorskie (być może o ambicjach edukacyjnych), matematyczna układanka”?. Czy taka jest Kunst der Fuge w uszach słuchacza? Powyższy opis wydaje się nie mieć związku z dziełem muzycznym, a z samym jego zapisem, które jak wiadomo, staje się dziełem dopiero po odtworzeniu przez wykonawcę na instrumencie, bądź w wyobraźni. Jak inaczej można nazwać tę muzykę „matematyczną układanką”? Całe szczęście moje wątpliwości zostają częściowo rozchwiane, kiedy w kolejnych akapitach, autor tekstu przywołuje przykłady kilku nagrań Kunst der Fuge przedstawiające różne sposoby interpretacji. Czaja odnajduje w nich pewne cechy muzyki Bacha, takie jak energia i kontemplacja, ruch i zatrzymanie, przestrzenność, potęga dźwięku i ogromna żywotność, a także zachwycająca kolorystyka. Teraz wiemy, o czym mówimy Panie Doktorze! Jednak muzyka Kunst der Fuge ma w sobie coś więcej od nudy, czy monotonni, nie jest jedynie grą szklanych paciorków, ani, jak określił Pan wcześniej „kursem kombinatoryki stosowanej”.